Zatrudnianie wewnętrznego lektora w firmie - zagrożenia

Julia Wolanin
Julia Wolanin

Business Language Trainer and Copywriter

Wiele firm, zwłaszcza tych większych, kiedy chce zaoferować swoim pracownikom szkolenia językowe decyduje się na zatrudnienie wewnętrznego lektora, który prowadzi zajęcia dla wszystkich w firmie. Jest to jedno z rozwiązań kiedy chcemy szkolić naszych pracowników językowo, jednak często wiąże się z minusami, o których mogliśmy nie pomyśleć. Jakie zagrożenia niesie ze sobą zatrudnianie wewnętrznego lektora/lektorki?


Polegamy całkowicie na jednej osobie lub nawet osobach, które nie mają zaplecza w postaci szkoły językowej i stojącej za nią metodyki.

Nie podlegają żadnej kontroli metodycznej, a także w razie potrzeby nie mają metodycznego wsparcia. Musimy ufać, że ta osoba/osoby są w stanie efektywnie zaplanować kurs, poprowadzić go, ocenić efekty i dostarczyć nam to, czego oczekujemy od kursu angielskiego dla pracowników. Czasami może tak być, ale często się zdarza, że firma niekoniecznie otrzymuje taką jakość jakiej się spodziewała.

W razie nieobecności lektora/lektorów może dojść do tego, że nie będzie miał kto ich zastąpić i poprowadzić zajęć.

Szkoła językowa zatrudnia zazwyczaj przynajmniej kilkanaście/kilkadziesiąt osób, więc jest w stanie szybko znaleźć zastępstwo i kursantom nie przepadają zajęcia, a ciągłość kursu zostaje zachowana. W przypadku kiedy zatrudniamy wewnętrznych lektorów ich liczba jest dosyć mocno ograniczona i nawet nieobecność jednego z nich może znacząco wpłynąć na efektywność kursu i termin jego zakończenia. 

Niedopasowanie lektorów i kursantów.

To często pomijany aspekt, ale kluczowy dla osiągnięcia rezultatów kursu językowego. Lektor, którego lubimy, z którym lubimy spędzać czas może stanowić dla nas motywację do nauki, sprawi, że będzie nam się chciało pracować i przychodzić na zajęcia. Z drugiej strony, lektor, który nam z jakiegoś powodu nie pasuje, może nas skutecznie do nauki zniechęcić. Jeżeli firma wybiera lektorów wewnętrznych, nie jest w stanie dopasować ich do każdego kursanta, co bardzo często prowadzi do niedopasowania obydwu stron. W takim przypadku, nie ma możliwości zmiany bo ilość lektorów jest mocno ograniczona i każdy jest już przypisany do konkretnej grupy. 

Częściej wybierane kursy grupowe niż indywidualne.

Żeby jak najefektywniej wykorzystać czas lektora, kursantów i pieniądze, w przypadku zatrudniania lektora wewnętrznego, firmy często decydują się na organizowanie kursów grupowych. Zdarza się też, że w takiej grupie znajdziemy 6 i więcej osób. Myślę, że wszyscy dobrze pamiętamy ze szkoły jak “efektywne” są takie zajęcia, kończy się to zazwyczaj minimalną ilością speakingu, nie ma możliwość spersonalizowania zajęć i pochylenia się nad każdym kursantem osobno. Przy grupach maksymalnie 4 osobowych jest jeszcze taka możliwość, natomiast powyżej tej liczby, nawet bardzo dobry lektor nie będzie w stanie poświęcić tyle czasu i uwagi każdemu kursantowi, ile powinien. 

Jeden lektor, wielu kursantów.

Żeby kurs Business English miał sens musi być spersonalizowany pod konkretne stanowisko i konkretną rolę jaką pełnimy w firmie. Wtedy możemy poświęcić czas na uczenie się słownictwa/fraz, których możemy od razu użyć w prawdziwym życiu. Jak dobrze wiemy, stanowisk i sytuacji biznesowych w średniej i dużej firmie jest bardzo dużo. Praktycznie niemożliwe jest, żeby wewnętrzny lektor był w stanie przygotować się do każdej roli osobno, znać słownictwo i być w stanie przećwiczyć je z kursantem w sytuacji role-play. 

Potrzebujesz więcej informacji o naszych szkoleniach?